KONKURS      |  Wróżby      | Opowiadania senne      | Zakłady Bukmacherskie      | Nasze sny      | Sennik       

Księga snów, sny internautów, opowiadania senne: #DODAJ SEN

Uchaty:

Śniło mi się że jestem w kosmosie
widziałem układ słoneczny oraz kometę pędzącą na ziemie
wtedy był to koniec świata
ziemia i inne planety zostaly zniszczone cute
zaczęła się wtedy nowa era
ziemia była nowa tak jak w erze dinozaurów i dopiero wstałem

2011-06-25 21:29:21

Jagoda:

śniło mi sie że ja ide przez las a wtedy jakiś facet wyskoczył pijany i chciał mnie zgwałcić ale ja uciekłam smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

2011-05-08 10:26:23

Usia:

śniło mi się że dwa lwy pojawiły się obok mnie i w pewnym momencie jeden z nich położył się na mnie ja ze strach żeby mnie nie pożarł musiałam przestać oddychać

2011-05-06 20:55:30

Usia:

Mojej siostrzenicy śnił się wujek nieboszczyk który wychodził z wody a ona do tej samej wody wchodziła

2011-05-06 20:49:15

An:

Zaczęłam się powoli rozglądać wokół siebie. byłam w klatce. wstałam, ale zachwiałam się i znów upadłam. miałam rozczochrane włosy. brudną, długą suknię. jechałam przez jakieś miasteczko. ludzie, których mijałam zaczęło wykrzykiwać we moim kierunku różne obelgi i rzucać tym, co akurat mieli po ręką.

płożyłam się płasko na podłodze by uniknąć kamieni rzucanych w mnie przez rozjuszony tłum.

minęliśmy miasteczko.

ostrożnie wstałam i przytrzymując się krat poszłam na przód mojej klatki.

zerknęłam na stangreta.

znałam go.

- gdzie mnie wieziesz?- spytałam się łamiącym głosem. chłopak odwrócił się w moją stronę. miał duże niemalże szmaragdowe oczy. widziałam w nich mieszankę strachu, współczucia i sympatii.

- chciałbym ci pomóc…. ( jestem pewna, że powiedział do mnie po imieniu, ale nie pamiętam go!) ale nie, powienienem z tobą rozmawiać. jesteś wyklęta.

- jak to…- naglę obraz zaczęły pojawiać się w moje głowię.

widziałam szaleńczą ucieczkę przez las. widziałam pochylonego nade mną mężczyznę ze złowrogim uśmiechem.

usiadłam ciężko. zaczęłam łkać. byłam wyklęta. zostałam oskarżona o czary!

- nie płacz. – usłyszałam cichy głos chłopaka.- wiem, że jesteś niewinna.

- pomóż mi…

- nie mogę. naprawdę nie mogę.

nawet nie zauważyłam jak wjechaliśmy do lasu.

już wiedziałam jak zginę.

było zimno.

zatrzymaliśmy się.

chłopak otworzył klatkę i przypiął do moich nadgarstków łańcuch. srebrny łańcuch.

delikatnie pociągnął. wstałam i zeszłam na miękkie podszycie leśne. byłam boso. moje stopy pokrywały strupy. nie czułam bólu. nic nie czułam.

byliśmy nad jakimś jeziorem.

zobaczyłam kilku mężczyzn. księdza i dwóch ubranych na czarno.

nagle przed oczami stanął mi obraz płaczącego dziecka.

mojego dziecka.

zaczęłam się szarpać. i krzyczeć. dwóch mężczyzn podbiegło do mnie. zaczęli mnie okładać kawałkiem drewna.

nie mogłam mówić. nie mogłam oddychać. przestali mnie bić. otworzyłam oczy. chłopak stał i płakał.

podnieśli mnie. nie miałam siły iść. pewnie miałam połamane nogi.

myślałam tylko o moim maleńkim dziecku.

poczułam, że przyczepiają mi coś ciężkiego do kostek.

znów mnie unieśli. wrzucili do łodzi.

płynęliśmy.

człowiek, który wiosłował drżał na całym ciele.

bał się mnie.













wszystko naglę zniknęło. jezioro, płaczący najemna chłopak, przerażony wieśniak.

stałam przywiązana do pala.

tłum krzyczał.

kat podpalił gałęzie, które były porozkładane wokół mnie.

milczałam.

spojrzałam przed siebie.

mój wzrok napotkał wzrok chłopaka. trzymał na rękach małe zawiniątko.

- córeczko!

2010-12-12 16:32:20